Blogs from Africa - page 9

Advertisement

Africa » Namibia » Sossusvlei December 4th 2015

Pobudka o 4, wyjazd 4.30. Tym razem nowym typem safari-wozu, przypominającym afrykańska wersję papa-mobile. Nasz lodge jako jedyny leży wewnątrz parku narodowego Namib-Naukluft, więc można w godzinną drogę w kierunku wydm wyruszyć jeszcze po ciemku, zanim o świcie otworzą bramy. Wszyscy poza parkiem muszą czekać do wschodu słońca na wjazd i jak dostaną się na miejsce jest już po fotograficznym słońcu, a piasek robi się coraz bardziej gorący i miękki, przez co - siłą rzeczy - trudniej się gdziekolwiek wspiąć. My docieramy na miejsce jako pierwsi z serii kilkunastu samochodów wypełnionych turystami, którzy tego dnia przyjadą oglądać wydmy Sossusvlei. Część z nich zakopie się jeszcze przejeżdżając przez ostatni 5 km odcinek trasy, gdzie szuter zmienia się w piach i wciąga mniej wprawnych kierowców. Musimy się wspiąć na wydmę Big Daddy, że... read more
image
image
image

Africa » Egypt » Upper Egypt » Aswan December 3rd 2015

We arrived to Aswan, the most southernmost largest city in Egypt shortly after midnight. We stayed at the Keylany Hotel ($34) one block in from the Nile River and arranged our trip to Abu Simbel ($15) which departed in a few short hours at 0300. Abu Simbel is regarded as the most impressive of all the sights in Egypt next to the Pyramids of Giza. There is a daily armed convoy that drives to the location 300 km from Aswan, across the vast and empty Sahara desert. Abu Simbel is only 25 miles from the border of Sudan, in the area known as Nubia. Nubia is a geographic cultural location that lies in the Nile River valley spanning southern Egypt and Northern Sudan. We departed on the convoy, which consisted of 20 or so tour buses, ... read more
Abu Simbel
Felucca sail
Aswan tombs

Africa » Namibia » Sesriem December 3rd 2015

W Swakopmund postanowiliśmy zrobić sobie krótka przerwę w samochodowym życiu i przejść się po mieście. Swako to w zasadzie jedyny kurort Namibii, gdzie wszyscy zjeżdżają odpocząć od upału - gdy w Windhoek jest 33 stopnie, to tu nad morzem jest 10 mniej. A poza tym, dietę oryxowo- zebrową można wzbogacić cudownymi owocami morza (patrz wczorajsze ostrygi w jakiejś śmiesznej cenie). Namibia w ostatnich dwustu latach ma klasycznie afrykańską kolonialną przeszłość, ale wzbogacona jeszcze południowoafrykańskim apartheidem. W skrócie, sprawa wyglada w ten sposób: na początku XIX wieku na terytorium dzisiejszej Namibii zamieszkiwane przez lokalne plemiona (m.in. Nama, Herero, Ovambo) zaczęli przybywać misjonarze różnych wyznań. Za nimi pojawili się kupcy, jak również wszelkiej maści awanturnicy i myśliwi - poszukujący strusich piór i kości słoniow... read more
image
image
image

Africa » Namibia » Windhoek December 2nd 2015

W Etoshy wcześnie wstawalismy i późno chodziliśmy spać, a dnie spędzaliśmy przemierzając park w poszukiwaniu zwierzyny. Zupełnie nie bylo czasu na pisanie, wiec będę musiała nadrobić ( to będzie cześć 2). Za to udało mi sie coś skrobnąć wczoraj. Siedzę na lotnisku i wpatruje się w drzwi immigration. Wlasnie spędziłam godzinę w znanym mi z ubiegłego piątku małym kantorku, robiąc słodkie oczy do trzech czarownic, które dyskutowały nad naszym losem. Q w tym czasie bulszitował panów w Avisie, zeby wymienili nam samochód na taki, co ma jakaś choć pozorną zbieżność kół. Poszłam do immigration cała dumna, ze mam kwit z ministerstwa i zaraz dostanę nasze paszporty, a z paszportami i kwitem - według ministerstwa - możemy jechać dalej. A pani na mnie nakrzyczała, ze wcale nie, bo papier to nie wiza. No nie wiza, wiem, ale ... read more
Przed ministerstwem
Windhoek
Przed drzwiami

Africa » Namibia » Swakopmund December 2nd 2015

Z paszportami w dłoni ruszyliśmy trasą C28 przez góry z Windhoek nad morze. Przewodnik mówił, ze droga jest malownicza, a z mapy wynikało, ze przez 420 km nie napotkamy na żadne miasto, żadną osadę, żaden sklep, żadna stację benzynową. Jadąc z lotniska, szybko przecięliśmy miasto i nagle znaleźliśmy się na C28 z jedną butelką wody, paczką oliwek, suchym mięsem piri piri i sucharami. Droga przez chwilę była asfaltowa, a pózniej znak objaśnił nam, że asfalt zmienia sie w kamyczki i tak było przez następne 350 km. Q szalał ze szczęścia, bo to prawie off-road. Kręta,kamienista i śliska droga. Marzenie. Droga wspinała się, a raz opadała. Czasami przecinały ją krowy, a czasami antylopy. Pózniej pojawiły się jeszcze strusie. Regularnie przejeżdżaliśmy przez bydło-zapory - mostki z metalowych rur, mające zapobiec przemieszczaniu ... read more
image
image
image

Africa » Kenya » Nairobi Province December 1st 2015

Sports days, discos, my class production, Hayley and my Christmas production, Emma’s Christmas production, and then there is normal day to day school and life in general. It’s been a busy term. I’ve struggled at school this year so far, it’s supposed to be easier right? Yet somehow it’s not. I still love teaching and have those days when one of my kids has a breakthrough and those are the days I live for. When the child that was always crying in the morning, doesn’t cry anymore. When the child who struggles with handwriting brings me a piece of work with perfectly joined writing. When I get to celebrate a target that they have reached, watching their faces light up when I make a big deal out of their achievement. All the little breakthroughs, be them ... read more
Acrobats
Charlotte at Roman day at school
Mildred and her sister Lillian with their babies, Charlotte and Hayley

Africa » Egypt » Lower Egypt » Cairo December 1st 2015

"Broad, wholesome, charitable views of men and things cannot be acquired by vegetating in one little corner of the earth all of one's lifetime." -Mark Twain So here we go for another life trip. This trip, as I have said about a few others, is one in which I have been dreaming of and planning in my mind for years and years. The Middle East is a region where there is never really a "good time" to visit as it is a place that is wrought with perpetual political and social turmoil to a greater or lesser extent. I had purchased our plane tickets in May arriving in Egypt and 3 weeks later departing Turkey, with plans to visit Greece and Jordan in between. At the time of purchase the region was somewhat stable, but since ... read more
Entering the pyramid

Africa » Zimbabwe » Masvingo December 1st 2015

Great Zimbabwe was the largest sub-Saharan establishment from the 11th century to the 15th century. The factors suggest a population between 11,000 up to 20,000. This giant stone city was constructed without any mortar reminiscent of places like Machu Picchu. Eventually depleting resources and growing numbers saw the city’s inhabitants move on to another location. Also, one theory suggests that the king decided to move everyone to attack some Swahili traders on the coast. Either way, it got abandoned and forgotten through time. Pretty cool stuff. I like seeing the really old things humans did around the world and I am happy to say I have seen quite a few ancient places. Camping by myself again seems to be a constant theme, but at least one thing is for sure. I am getting lucky on finding ... read more
dung beetle doin his thaaaang
view from the hill top complex
this is the great enclosure

Africa » Zimbabwe » Harare November 30th 2015

I flew from Addis Ababa to Harare, making a quick stop-over in Lusaka, Zambia. I spent 11 days in Zimbabwe. English is widely spoken in Zimbabwe and the local languages mostly spoken are Shona and Ndebele. After experiencing hyper-inflation in late 2000’s, during which notes of a trillion Zimbabwean Dollars were printed, the government adopted the US Dollar as the local currency. The Botswana Pula and South African Rand are also widely accepted. Harare is the capital and largest city in Zimbabwe with ca. 3 million inhabitants in its metropolitan area. I stayed with a couchsurfer in Harare, who sent a friend to pick me up at the airport at a much cheaper price than the taxis. We drove right through the city centre, stopped to have something to eat and then he dropped me off ... read more
Chiremba Balancing Rocks, Harare
Harare city centre
Before touching down in Harare

Africa » Morocco November 29th 2015

Day 1 -19 Flew air France, business class, amazing cubicles and even better food. Tried caviar Day2-20 Flew to Casablanca and took a train to Marrakech. This train was delayed because it was the weekend and they wanted to consolidate the schedule. We barely got on. Everyone jam-packed. Holding luggage bags over my head to allow people to walk through. Eventually we sit in a train booth with the friendliest people. One girl who continued to help us find a seat pulls out food, corned beef in a bun and offers these two sandwiches to people in the cart. Each person tearing a piece off and sharing with each other. Amazing. After taking a taxi to the hostel we grabbed dinner. Amazing alleyways filled with street meat vendors and small restaurants. We had an excellent dinner ... read more
Unesco
A380
Marrakech Train Station




Tot: 0.134s; Tpl: 0.013s; cc: 18; qc: 74; dbt: 0.0278s; 1; m:jupiter w:www (104.131.28.133); sld: 1; ; mem: 1.7mb