Z pielgrzymką na świętą górę.


Advertisement
Poland's flag
Europe » Poland » Pomerania » Gdansk
September 5th 2019
Published: September 5th 2019
Edit Blog Post

Po co wracać do miejsc, w których już się było?

Przecież nie można oczekiwać tej radosnej ekscytacji przed spotkaniem z miastem, w którym jeszcze się nie lądowało. Nie można czekać z zapartym tchem (czasami dosłownie) na to jakie zapachy lub odory wciągniemy nosem zaraz po tym gdy wysiądziemy pierwszy raz z samolotu. Jednak są takie miejsca, które wydają się stworzone dla nas. Dla jednych to Egipt, Tunezja, Grecja lub Turcja i słodki rytm pobudka-śniadanie-basen-obiad-basen/plaża-kolacja-spać. Dla innych coroczny wyjazd nad polskie morze i romantyczne spacery wśród dymu plażowych smażalni.

My mieliśmy na ten rok plan. Planem była wyprawa w Himalaje. Jednak gdy tylko dowiedzieliśmy się, że Basia może wziąć urlop we wrześniu dogadaliśmy się w sposób prawie telepatyczny. Musieliśmy wrócić do Japonii. Aby mieć w niej coś z Himalajów zaplanowaliśmy na początek wejście na jej największy szczyt, górę świętą, Fuji. Jednakże, biorąc pod uwagę najnowsze prognozy pogody, podejrzewam, że przezorne japońskie służby zatrzymają nas na samym dole bo prawdopodobieństwo wystąpienia burz jest bardzo wysokie, jakieś 10%. To nie Tatry. Tu nie ma miejsca na ryzyko. 😉

Nie zważając na niekorzystne prognozy, zamierzamy przeć do góry.

Trzymajcie kciuki za pogodę, bo po Fuji mamy w planie jeszcze parę miejsc na Honsiu i wolelibyśmy nie zostać spławieni do morza. Choć są tacy co nazywają nas "Wozniakami-drewniakami". 😉

Kto chce wraz z moją mamą czytać o naszych, zawsze "barwnych" przygodach i walce z azjatyckimi żywiołami (nie obiecujemy sobie, że tym razem będzie lekko) zapraszamy do czytania naszego bloga.😉

Basia i Wojtek


Advertisement



Tot: 2.253s; Tpl: 0.05s; cc: 14; qc: 52; dbt: 0.0407s; 2; m:saturn w:www (104.131.125.221); sld: 2; ; mem: 1.4mb