Jak przewidywalismy, Salwador nie zaskoczyl nas mnogoscia miejsc do zwiedzania i rozwinieta szeroko pojeta turystyka:) Zatrzymalismy sie tylko w dwoch miejscach i tylko po to zeby odsapnac po meczacej pozdrozy schoolbusami. Najwieksza atrakcja byl funt lososia wciagniety przez wrubla podczas kolacji w Santa Ana. AAA i jeszcze jedno - w Hondurasie najwyrazniej dzialaja nam telefony (przynajmniej smsy), wiec jakby co to piszcie, piszcie, piszcie... EEEE. Maly update - telefony przestaly dzialac po przejechaniu 50 km, i nie dzialaja nadal. Kto pisal, niech wybaczy brak odpowiedzi... ¡On
[View Full Entry]