Aga&Misiek

astazk

I never travel without my diary. One should always have something sensational to read on the train.
- Oscar Wilde



Travel Blog Posts


astazk icon
astazk
June 1st 2011

Nasza australijska podróż nie skończyła się tak całkiem - przywieźliśmy z niej wyjątkową pamiątkę, widoczną na zdjęciach. Nasz mały Ignaś urodził się w piątek 27 maja w szpitalu im. św. Zofii w Warszawie. Oto statystyki: wzrost 57 cm, waga 3480 g, kolor oczu: chyba niebieski, kolor włosów: ciemny z lekkim złotym połyskiem (choć na wielu zdjęciach wygląda jak rudy, ale widać to tylko na zdjęciach, a nie w naturze!), znaki szczególne: ogromne stopy i ręce. Pobyt w szpitalu trochę nas wymęczył, ale od poniedziałku jesteśmy wszyscy troje w domu i coraz lepiej się dogadujemy. Wprawdzie nie należy chwalić dnia przed zachodem słońca, a dziecka przed osiemnastymi urodzinami, ale na razie wygląda na to, że trafił nam się mały aniołek, który głównie śpi i je z małymi przerwami na przyglądanie się rodzicom i otoczeniu, a płacze tylko ... read more



Podsumowanie?

Published: October 29th 2010Europe » Poland » Masovia » Warsaw
astazk icon
astazk
October 29th 2010

Długo zbierałam się do przygotowania wpisu podsumowującego naszą podróż, kombinując w międzyczasie, jak by tu umieścić na blogu co najmniej kilkanaście filmików, którymi chcieliśmy się podzielić z naszymi szanownymi czytelnikami. Niestety, filmy z kręcone naszym aparatem ni z tego, ni z owego przestały być kompatybilne z witryną travelblog.org i nawet administratorom nie udało się rozwikłać tej zagadki. Próbowałam umieścić filmy na facebooku lub na picassie, ale z różnych względów nie udało się (facebook jest zbyt wolny, a na Picassie nie odkryłam takiej opcji). Cóż, będziemy musieli pokazać wszystkim te filmy osobiście. :) Czas więc na najtrudniejsze, czyli podsumowanie naszych wrażeń. Jeśli mam zrobić to krótko i zwięźle, wystarczy, że przytoczę scenkę, która rozegrała się w naszym mieszkaniu jakieś dwa tygodnie temu. Około 6:... read more



Z powrotem w domu

Published: October 29th 2010Europe » Poland » Masovia » Warsaw
astazk icon
astazk
September 26th 2010

W grudniu 2001 roku przyjechałam do Warszawy z Niemiec autokarem. Na moje nieszczęście połączyłam Citrosept (ekstrakt z grejpfruta przeciw przeziębieniu) z Aviomarinem (przeciw chorobie lokomocyjnej). Efekt krótkookresowy: nasilenie choroby lokomocyjnej do rozmiarów katastrofalnych - zważywszy, że podróż trwała 22 godziny. Efekt długookresowy: już nigdy więcej nie odbyłam podróży autokarem nawet na odcinku Warszawa - Lublin i nadal niedobrze mi się robi, kiedy widzę autokar. Dlaczego piszę o tym wszystkim właśnie teraz? Ponieważ po podróży powrotnej z Australii sądzę, że już nigdy nie wsiądę do samolotu ani nawet nie spojrzę na samolot. Tym razem nie chodziło o chorobę lokomocyjną, lecz „jedynie” o potworne zmęczenie. Jako że żadne z nas nie jest w stanie spać na siedząco, a wszystkie samoloty były zapchane do granic możliwości, przez ... read more



Kontrola osobista i masaż w Singapurze

Published: September 27th 2010Asia » Singapore
astazk icon
astazk
September 26th 2010

Kiedy krótko przed północą otwarto okienka Emirates, duch w nas upadł jeszcze bardziej, bo zobaczyliśmy tłum kłębiący się w kolejce do odprawy. Wiedząc, że wiele osób odprawiło się wcześniej w Internecie (nam się to nie udało, bo nasz numer rezerwacji nie działał). Sobie tylko znanym sposobem w osobnym okienku załatwiłam nam jednak miejsca tuż za klasą biznes, gdzie jest o wiele więcej miejsca na nogi, biorąc na siebie ryzyko wrzeszczących niemowląt w bezpośrednim sąsiedztwie. Niemowlęta owszem, były, ale przez całe osiem godzin grzecznie spały, za to my pogadaliśmy ze stewardessą i okazało się, że w klasie biznes jest steward z Polski, Konrad, który natychmiast przyniósł nam stamtąd wygodniejsze poduszki i parę butelek wody (abyśmy nie musieli biegać z bidonem do wodopoju) i zaproponował szampana (odmówiliśmy z rozsądku). Nie jest źle.... read more



astazk icon
astazk
September 25th 2010

Uwaga techniczna: za parę dni umieścimy tu nasze ładniejsze zdjęcia z fokami - te zrobione przez fotografa widocznego na pierwszym planie. Poza tym dodaliśmy dwa zdjęcia do wpisu z 22 września. Uważni czytelnicy zapewne zauważyli, że zgubiliśmy gdzieś wczorajszy dzień. To dlatego, że zafundowaliśmy sobie ostatni dzień totalnego luzu - nie robiliśmy dosłownie NIC, o czym warto by napisać. :) A dziś rano spakowaliśmy się już tak całkiem (buuuu….) i zostawiwszy samochód z walizkami na parkingu pod hotelem, powędrowaliśmy do największego oceanarium na półkuli południowej, Underwater World. Znów trafiliśmy na straszliwy tłum złożony głównie z małych dzieci, ale oceanarium było super: mnóstwo wodnych zwierząt, opisanych w bardzo ciekawy sposób, świetne pokazy zwierzaków i do tego wiszące na ścianach piękne zdjęcia przyrody, które ... read more



astazk icon
astazk
September 23rd 2010

Zbierając przed wyjazdem do Australii informacje dotyczące okolic Brisbane, regularnie napotykałam entuzjastyczne relacje z wizyt w Australia Zoo, uznałam więc, że warto się tam wybrać. Początkowo mieliśmy odwiedzić je tuż po wyjeździe z Brisbane, jednak ostatecznie przełożyliśmy wizytę na dziś, żeby nie odwiedzać dwóch ogrodów zoologicznych przez dwa dni z rzędu (przez wyjazdem z Brisbane byliśmy w Lone Pine Koala Sanctuary). Mieliśmy swego czasu pomysł zarezerwowania wycieczki dla VIP-ów w Australia Zoo, polegającej na „zaglądaniu za kulisy” i spotkaniach twarzą w twarz (twarzą w pysk?) z wieloma zwierzętami, w tym z tygrysem, którego można przy takiej okazji pogłaskać. Okazało się jednak, że taka wycieczka kosztuje… 2000 AUD od osoby - tak jest, to nie literówka, okrągłe cztery tysiące dolarów za nas oboje. Ta kwota daje pewne wyobra... read more



I znów Queensland

Published: September 24th 2010Oceania » Australia » Queensland » Sunshine Coast » Mooloolaba
astazk icon
astazk
September 22nd 2010

Dziś większą część dnia spędziliśmy w drodze: rano z hotelu na lotnisko, potem samolotem do Brisbane, następnie kolejnym wynajętym samochodem na Słoneczne Wybrzeże. Wbrew nazwie wcale nie jest słonecznie, a teraz kropi deszcz. Do tej pory mieliśmy niesamowite szczęście do pogody: na przykład przed naszym przyjazdem na Whitsundays przez tydzień bez przerwy lało (i widoki za milion dolarów były o wiele mniej atrakcyjne); w Eungella było wprawdzie deszczowo, ale rozpogodziło się akurat w dniu naszego latania po lesie; dokładnie w dniu naszego wyjazdu z Cairns rozpoczęły się tam deszcze i szczególnie parna aura zwiastująca porę deszczową (kiedy to ludzie „go troppo”, czyli wariują od upału); w Sydney do naszego przyjazdu było pochmurno i bardzo zimno, a z każdym kolejnym dniem naszego pobytu - coraz cieplej i słoneczniej. Niestety, podczas naszego ... read more



Wrażenia z Sydney

Published: September 24th 2010Oceania » Australia » New South Wales » Sydney
astazk icon
astazk
September 21st 2010

Jak wspomniałam wczoraj, największe wrażenie spośród atrakcji Sydney zrobiła na nas Opera. Dwa kolejne miejsca w naszym prywatnym rankingu zajęły odpowiednio: historia skazańców i przepiękne położenie nad zatoką. O skazańcach, którzy wraz ze swoimi nadzorcami stworzyli tu kolonię pod koniec XVIII wieku, dowiedzieliśmy się mnóstwo w Hyde Park Baracks Museum, muzeum stworzonym w dawnych barakach, w których mieszkali skazańcy, a także podczas świetnej pieszej wycieczki z przewodnikiem po Rocks, najstarszej dzielnicy miasta. Mnie osobiście najbardziej spodobała się następująca informacja: jeśli żona skazańca przypłynęła wraz z nim z Wielkiej Brytanii do kolonii, zazwyczaj przydzielano go do pracy jako służącego w jej domu - czy to nie fantastyczna opcja? :) Z kolei zatokę mieliśmy okazję podziwiać między innymi podczas przejażdżki promem do Manly ... read more



Opera

Published: September 24th 2010Oceania » Australia » New South Wales » Sydney » Opera House
astazk icon
astazk
September 20th 2010

Wbrew dotychczasowej konwencji postanowiłam opisać trzy dni spędzone w Sydney w dwóch wpisach tematycznych: Opera (dziś) i cała reszta (jutro). Gdybym zachowała formułę dziennika, teksty byłyby mało spójne, bo większość atrakcji oglądamy po kilka razy; gdybym z kolei opowiedziała o Sydney w jednym wpisie, byłby kłopot z załadowaniem zdjęć. Budynek Opery zdecydowanie zrobił na nas największe wrażenie ze wszystkiego, co dotychczas widzieliśmy, więc postanowiłam zacząć od niego. Pomysł zbudowania narodowej opery w Sydney pojawił się już na początku XX wieku, jednak w realizacji planów przeszkodziły dwie wojny światowe. Dopiero w latach 50. ogłoszono międzynarodowy konkurs architektoniczny, który wygrał - nadsyłając pracę po terminie i łamiąc kilka innych punktów regulaminu - duński architekt, Jørn Utzon. Gdy tylko ogłoszono wyniki konkur... read more



astazk icon
astazk
September 18th 2010

Z pływania oczywiście znów nici, bo nie chciało nam się wstać odpowiednio wcześnie. Od rana mieliśmy nieco smętny nastrój, bo były to nasze ostatnie godziny na tropikalnej północy Queenslandu - mamy stąd same piękne wspomnienia, a kto wie, kiedy tu wrócimy… :( Po wymeldowaniu z hotelu mieliśmy jeszcze trzy godziny, które wykorzystaliśmy w dość przewidywalny sposób: na wizytę w zoo. Choć widzieliśmy większość tych zwierzaków w Brisbane lub później, oglądanie ich oraz słuchanie naprawdę świetnych prezentacji sprawiło nam znów wielką radość. Dowiedzieliśmy się sporo nowych rzeczy - na przykład tego, że wombat, który jest blisko spokrewniony z koalą, w przeciwieństwie do tego ostatniego jest bardzo inteligentny i bywa agresywny, a przy tym potrafi przebiegać krótkie odcinki z prędkością 40 km/h. Z „nowych” zwierząt widzieliśmy dziś... read more






Tot: 0.071s; Tpl: 0.003s; cc: 13; qc: 65; dbt: 0.0434s; 1; s:notus w:www (50.28.60.10); sld: 1; ; mem: 1.6mb