Siedze w kafejce internetowej na dworcu kolejowym Wuchang, dookola jakas setka mlodziezy, wiekszosc rznie w sieciowki albo nawija przez QQ. A ja czekam na pociag do Guilin, gdzie mam sie juz spotkac z chlopakami. Ciekawe, ile tez przywioza z mojej "listy marzen", obejmujacej twarog ze szczypiorkiem, razowy chleb, kielbache czosnkowa, kiszone ogorki, kozi ser, dobry browar... Widzialem sie wczoraj z Hanka. ( Dla niewtajemniczonych, to mieszkanka Wuhanu, czyli Wuhanka => Hanka W. , przyjaciolka z naszego wyjazdu na zacmienie w 2009r., uratowala nam wtedy tylki od ujgurskich nozy i kijow bejzbolowych.) Siedzielismy najpierw nad sporym jeziorkiem w srodku blokowiska, gapiac sie na male dzieci zasuwajace na szybkich rowerkach (smieszny wynalazek, takie trzykolowce, ale maly kierowca bardziej lezy niz siedzi. Przednie kolko jest nieproporcjonalnie duze, to ono wlasnie daje kopa). Potem prz
... read more