Bangkok - Siem Reap - Bangkok = Cambodia


Advertisement
Cambodia's flag
Asia » Cambodia » North » Siem Reap
October 7th 2008
Published: October 8th 2008
Edit Blog Post

Total Distance: 0 miles / 0 kmMouse: 0,0


Angkor WATAngkor WATAngkor WAT

Taras prowadzacy do wyjscia/wejscia.
Szybka wyprawa do Kambodzy...

Jedno z miejsc ktore koniecznie chcialem zobaczyc, doswiadczyc. Jak sie kilka dni przed wyjazdem okazalo ochota zaczela zanikac. Pod wplywem zycia w Bangkoku, calkowitej beztroski na plazach w Koh Samet, wedrowka do Kambodzy, rzucenie sie w wir podrozy znow ciezko przechodzila mi przez mysl😊. Lecz dzien nastal szybka konkretna decyzja - jade! Mialem caly plan podrozy mniej wiecej obmyslony. Po analizie forum Lonely Planet w poszukiwaniu info o drodze ladowej Bangkok - Siem Reap mialem generalny zarys calej drogi, teraz bylo go trzeba wdrozyc w zycie. Mialem jechac sam, lecz ranka dnia mojego wyjazdu po rozmowie z Mimi, spontanicznie zdecydowala ze jedzie ze mna, nie protestowalem.
Szybkie spakowanie w maly plecak na tydz(tyle czasu mialem do mementu mojego wylotu z Bangkoku) taxa i na dworzec autobusowy. A tam ani slowa na tablicach po ang. 😉...ale co tam, pojde na latwizne Mimi jest ze mna😉. Znalezlimsy stanowisko busow do granicy(Aranyaprathet) i wyruszylismy w 4 godz jazde (ok.300km). Przespalem praktycznie cala droge..autobus zalapalismy o 7 rano na granicy bylismy okolo 11am. Szybkie zagadanie to ricksiarza ugadanie 80Baht i jedziemy dalej do przejscia granicznego ktore bylo jakies 15min jazdy na wschod. Wysiadlismy. Pomijam juz fakt bycia zaczepianym przez dziesiatki
PlaskorzezbaPlaskorzezbaPlaskorzezba

Jedna z tysiecy w Angkor WAT
naginaczy probujacych mi oferowac uslugi, badz mowic ze potrzbuje wizy(ktora juz zalatwilem wczesniej w Waszyngtonie, jak rowniez Tajska wize - 2 krotnego wjazdu - poniewaz z Kambodzyu ponownie do Tajlandii wracalem). Pamietam gdy pytalem sie Mimi czy ona jako obywatel Tajlandii potrzbuje wize do Kambodzy, oswiadczyla ze nie..i takowej nie miala. Jak sie pozniej okazalo, po przejsciu tajskiej odprawy, ziemia niczyja a dalej posterunek imigracyjny po stronie Kambodzy. I tu sie zaczelo robic "wesolo".

Mimi potrzebowala wizy, nie byloby z tym problemu gdyby wiedziala o tym jeszcze po stronie tajskiej, gdzie znajdowaly sie stanowiska z mozliwoscia wyrobienia wizy na miejscu(czesto z "mala doplata" - takze bardzo popularny scam calej podrozy z Bangkoku do Siem Reap). Lecz juz za pozno. Co teraz? Powiedzieli nam ze nadal moze wize dostac tylko bedzie to kosztowalo ok.1200Baht(ok 37$), co normalnie kosztuje ok.20$. Lecz coz moglismy zrobic, Mimi byla zdecydowana juz zawracac(nie miala duzo gotowki przy sobie), lecz po namowach zdecydowala sie kontynuowac podroz, a ja oplacilem jej aplikacje wizowa. Jeden ze straznikow zabral papiery wsiadl na swojego rumaka i poszybowal w dol drogi do jakiegos budynku. Po odczekaniu jakis 30 min wrocil z paszportem Mimi i moglismy ruszac dalej.

Po przejsciu granicy
Hotel w Siem ReapHotel w Siem ReapHotel w Siem Reap

Relaks pierwszej nocy:)
spotkalem jednego Polaka(mieszkajacego w New Jersey), pan lat ok.50, typ: "ale jestem zajebisty i wszystko wiem, nikt nie ma racji poza mna, pocalujcie mnie w d... ") tak w skrocie po 15min rozmowie moglbym okreslic tego osobnika. Ktory to smial sie jacy to z nas naiwniacy ze bierzemy taxowke do Siem Reap a nie autobus ktory teoretycznie jedzie 2 razy dluzej ale kosztuje 10 razy taniej. Fakty ze nie mielsimy czasu na dluzsza ladowa podroz, jak i na czekanie an autobus i teoretyczne opoznienia, nie przemaiwaly do niego. Milo sie pozegnalismy i wyruszyslimy na "walke z taksiarzami". Wiele naczytalem sie na temat negocjacji z nimi, unikania scamow, mafijnych taxowek, orac calej podrozy do Siem Reap. Po ok.30 min negocjacjach z kilkoma kierowcami, zrezygnowani, zfrustowani, wkur.... jednym slowem(szczegolnie ja, jak ktos mnie probuje przekrecic na kasie a ja jestem tego swiadomy, i jeszcze ten osobnik smieje mi sie prosto w oczy) zatrzymala sie obok nas Toyota Camry(wszystkie taxy tam to Toyoty Camry) i powiedzial ze pojdzie na nasza cene - 45$ za kurs. Ceny taxy z Poipet(granica) do Siem Reap wachaja sie 40-60$ za droge w jedna strone(droga powrotna jest juz tansza, wiekszosc kierowcow chce tylko kasy na pokrycie kosztow, zeby
Angkor WATAngkor WATAngkor WAT

Strome schody ku gorze...
moc wrocic do granicy i dalej czychac na naiwnych turystow). Najgorsza czesc drogi za nami przejscie przez granice i negocjacje cenowe. Silnik zawyl i czas ruszac w droge.

Droga Piopet - Siem Reap czasem wydaje mi sie ze powinna byc bardziej rozslawiona, niz legendarny Route 66 w USA. Trasa - 155km , czas przejazdu - nam zajelo to 4.5godz. To jest dopiero wybuchowa,wybojowa, przebojowa droga😉. Tylko pierwsze 50km jest "asfalt" 😉...dalejjjj...jakby to powiedzic...nie ma asfaltu :D...tysiace malych mostow objazdow, mijasz lokalne wioski, pola zalane woda, dzieci kapiace sie w rzekach, setki trukow, ciezarowek kursujacych w jedna jak i druga strone. Wyryszalismy do Kambodzy w 2 polowie pazdziernika 2007, byl to okres pomonsunowy. Lecz sucho to nadal nie bylo. W okresie monsunu, przejazd tego odcinka drogi zajmuje nawet kilka dni, auta, ciezarowki notorycznie grzezna w blocie, wodzie, wiele odcinkow jest zalanych, mosty zburzone itp.

Przygody takze nas nie opuszczaly. Zauwazylismy po 2 godz jazdy ogromy korek truckow, autobusow turystycznych przed nami. Co sie stalo? Most sie zawalil! Jak? Nie wytrzymal ciezaru jednej z ciezarowek i hlup...do wody...szybkie rozeznanie w sytuacji naszego kierowcy ile czasu zajmie wydostanie auta-naprawa zniszczen. Odpowiedz - przynajmniej 2 dni. WOW!! I co teraz? Jak sie udalo nam dowiedziec jest maly objazd inny most, okolo 2 mile na poludnie. Lecz droga do niego prowadzaca jest tak waska ze tylko auta osobowe i malutkie minibusy sie zmieszcza na niej. Wiec wszystkie autobusy, ciezarowki, trucki sa uziemione! Wlasnie w tym momencie przed oczami pojawila mi sie twarz kolegi z New Jersey, i jego mina tkwiacego tutaj przez 2 dni. Z reguly nie jestem zawistny, ale komu jak komu, jemu mala lekcja pokory na pewno sie przyda.

Przebijajac sie przez lokalna polna droge na skraju rzeki, balansujac zeby tylko auto nie zsunelo sie w dol, przedzieramy sie w kierunku mostu. A tam kolejna niespodzianka! Caly most okupowany przez dziesiatki ludzi. Co znow sie stalo? Ludnosc lokalna wpadla na genialny pomysl jak sobie dorobic do naszej znikomej "pensji". Zablokowali most, "proszac" od kazdej osoby przekraczajacej 5$. W praktyce wygladalo to nastepujaco. Tlum ludzi na srodku mostu siedzi i bawi sie w najlepsze. Jeden szanowny pan z wielka torba wypchana juz do polowy stoi przed nimi - delegat. Podchodzi do auta proszac o 5$ od lebka(nawet lokalny kierwoca musi placic) po czym daje znak kamratom. A tam jak na znak Mojrzesza Morze Czerwone sie rozstapilo, tak tutaj na znak szefuncia
Presat KravanPresat KravanPresat Kravan

Odrestaurowany...
cala gromada ludzi zmyla sie z mostu w mgnieniu oka. Chwila moment auto przejechalo i wracamu do stanu wyjscia. I tak przez 2 dni dopoki nie naprawiono starego mostu. Lokalna wioska w ciagu tych omawianych dni zdobyla roczny przychod calej wioski razem wziety.

Dalsza droga minela nam w maire spokojnie - jesli w ogole mozna takiego slowa uzyc okreslajac droge Poipet - Siem Reap. Na obrzezach Siem Reap kierowca powiedzial nam ze podwiezie nas pod parking ricksiarzy, skad jego kolega odwiezie nas za darmo do wybranego przez nas hotelu(bylismy zdecydowani na jeden po rekomendacjach Lonely planet jak i kilku naszych znajomych). Wiedzialem ze nasz Ricksiarz bedzie probowal oferowac nam swoje uslugi przewodnickie po Angkor, lecz zawsze moge mu odmowic. Wszystko poszlo zgodnie z planem check in do hotelu - jeden z najbardziej klimatycznych, spokojnych, milych hoteli ktore mialem okazje odwiedzic w moich podrozach. Zadbany basen, pokoj 2 osobowy z TV, klima, wlasna lazienka, sniadanie wliczone w cene, w recepcji 4 komputery z darmowym dostepem do internetu - cena za pokoj za noc 17$(dzielac na 2, ok.9$ od osoby) - w Kambodzy w turystycznych miejscach waluta przyjmowana jest $, malo kto posluguje sie ich narodowa waluta Riel. Hotel byl strzlaem
Ta ProhmTa ProhmTa Prohm

Dzungla nachodzaca na ruiny
w dziesiatke.

Tego samego wieczoru wybralismy sie na przechadzke po miescie. Bieda, bezdomni i ogromna skrajnosc(hotele 5* i ludzie glodujacy na ulicach) rzuca sie od razu w oczy, przytlacza, nawet najbardziej ozieblego czlowieka. Wybralismy sie na kolacje do jednej z malych knajpek, po czym obralismy kierunek baru skad dochodzily dzwieki transmisji meczu pilki noznej(pamietam ze gral Liverpool) ..tam spotkalismy sie z kilkoma backpakersami, i po kilku pitcherach wrocilismy spacerkiem do hotelu, zmeczeni calodniowa podroza. Nastepny dzien ANGKOR.

Moje jedno z marzen sie spelnilo zobaczenie ruin Angkor. W dzien przyjazdu ustalilsimy z naszym Ricksiarzem, ze nas zabierze do ruin, jak i, bedzie naszym kierowca pomiedzy swiatyniami w kompleksie(caly okreg Angkor jest ogromny potrzba przynajmniej tydz zeby odwiedzic wszystkie swiatynie). Mozna takze wyporzyczyc rower i podrozowac pomiedzy nimi o wlasnych silach, lecz ze wzgledu na nasze ograniczenia czasowe, musielismy zdecydowac sie na Rickshaw - za dzien zaplacilismy mu 13$. Wejscie do ruin kosztuje 20$ - 1 dzien, 40$- 3 dni, 60$ - 7dni. Pomimo ze spedzielismy tam 2 dni kupilismy pas za 40$.

Kazda Swiatynia miala swoj czar klimat, pierwsza ktora zobaczylismy bylo oczywiscie Angkor WAT, najslynniejsza ze wszystkich swoich "siostr i braci",pomimo odbywajacyhc sie tam(jak i rowniez w
Ta ProhmTa ProhmTa Prohm

"Pozerany" przez dzungle.
wielu innych miejscach) rennowacji, wygladala niesamowicie, tlumy turystow nie przeszkadzaly mi w ogole(moze tylko te ogromne grupy koreanczykow, japonczykow - oni ostanio w duzych liczbach nawiedzaja Angkor - z smiesznymi jednokolorowymi czapeczkami). Udalo nam sie zobaczyc : Angkor WAT(nominowana do listy 7 nowozytnych cudow swiata w lipcu 2007r.), Presat Kravan, Bantey Kdei, Ta Prohm(akcja Tomb Ridera rozgrywala sie tutaj), Ta Keo(na szczyt prowadza bardzo strome schody, z ktorych w dzien naszych odwiedzin 1 osoba spadla w dol), Thomannom, Chau Say, Preh Khan, Tao Som, Angkor Thom, Bayon (jeden z najpieknieszych w calym kompleksie, drugi glowny punkt mas turystow w Angkor) oraz Phnom Bakheng wzgorze z ruinami na szczycie, popularne miejsce ogladania zachodu i wschodu slonca na calym kompleksem swiatyn. Wielu turystow niezdecydowanych, niechetnych na trek pod gore, moze sie zdecydowac na skorzystanie z nietypowej "taksowki" - przejazdzke na sloniu w kierunku szczytu(trzeba wczesniejszej rezerwacji poniewaz liczba sloni ograniczona - lol :D).

Tak spedzilismy 2 dni naszej tulaczki poo Angkor, Mimi poznij jzu zrezygowana znudzona zajela sie kupowaniem pamietek, keidy to ja eksplorowalem kazdy zakatek ruin, uciekajac od popularnych sciezek, wchodzac w najciemniejsze zakatki by pobyc choc przez chwile sam w tamtym miejscu, ktore do tamtej pory moglem ogladac tylko
Angkor ThomAngkor ThomAngkor Thom

Widoczne trwajace prace...
w TV, badz na fotografiach w ksiazkach.

Nasz przygoda z Siem Reap sie powoli konczyla 4 dnia znalezlismy taksowke chetna do wyjazdu w kierunku granicy w cenie 35$ i wyruszylismy okolo poludnia, by tym razem dotrzec do domu bez wiekszych niespodzianek. Przekroczenie granicy, tuk-tuk do dworca autobusowego jak i bus to Bangkoku wszystko przebieglo jak najbardziej plynnie nie dajac sie zadnym scamom oraz naginaczom co chwile nas meczacych. Bylismy znow w Bangkoku gdzie mialem jeden dzien odpoczynku, by nastepnego poludnia udac sie na lotnisko w oczekiwaniu na moj lot z Egypt Air do Pekinu, miejsca rozpoczecia mojej ciezkiej przeprawy przez formalnosci aby dostac sie do Lhasy w Tybecie - jak sie dowiedzialem 2 dni przed wylotem tam permity na podroz do Lhasy zostaly zawieszone do odwolania....

Marcin...



Additional photos below
Photos: 12, Displayed: 12


Advertisement

BayonBayon
Bayon

Przepiekny!
BayonBayon
Bayon

Zblizenie na jedna z plaskorzezb
Phnom BakhengPhnom Bakheng
Phnom Bakheng

Zachod Slonca


Tot: 0.034s; Tpl: 0.018s; cc: 13; qc: 25; dbt: 0.0072s; 1; m:saturn w:www (104.131.125.221); sld: 1; ; mem: 1.2mb