
Notice: Undefined index: limit in /home/www/travelblog.org/html.v3/_internal/rss-index.php on line 26

Notice: Undefined index: location in /home/www/travelblog.org/html.v3/_internal/rss-index.php on line 36
<rss version="0.91">
<channel>
<title>Travel Blog | mikowhy</title>
<link>http://www.travelblog.org/Bloggers/mikowhy/</link>
<description>Travel adventures in journals and photos from mikowhy</description>
<language>en-us</language>
<pubDate>Sun, 19 May 2013 10:18:53 +0000</pubDate>
<lastBuildDate>Sun, 19 May 2013 10:18:53 +0000</lastBuildDate><item>
                    <title>Alesund  reasumacja.</title>
                    <description>Szczescie do pogody to malo powiedziane. 3 dni tutaj byly pod tym wzgledem jak darowane. Gdy przylecielismy dowiedzielismy sie ze do dnia przed przyjazdem na zachodzie Norwegii szalal wiatr grad i snieg z deszczem. Jednak w czasie weekendu Alesund bylo jak odmienione. Temeperatura oscylowala w okolicach 10 stopni Celsjusza  niebo bylo lekko zachmurzone a drobny deszczyk spadal sporadycznie</description>
                    <link>http://www.travelblog.org/Europe/Norway/Western-Norway/Alesund/blog-783688.html</link>
                </item><item>
                    <title>Pieszo na ryby wilkolaki.</title>
                    <description>Nie jestesmy z tych ktorzy latwo dadza sie zlamac pokusie podjechania gdzies miejskim transportem lub innym wechikulem. Zawsze fajniej jest jesli jest taka mozliwosc przejsc dystans do celu na wlasnych nogach i przy okazji zobaczyc rozne bardziej lub mniej reprezentacyjne rejony miasta. To lubie w backpackingu. Pani Kinga z hostelu bardzo sie zdziwila ze do Akwarium i na pobliski punkt widokow</description>
                    <link>http://www.travelblog.org/Europe/Norway/Western-Norway/Alesund/blog-783569.html</link>
                </item><item>
                    <title>Fiordy w osobie wlasnej.</title>
                    <description>ltspangtDlugo zastanawialismy sie czy cokolwiek jest w stanie wynagrodzic wydatek 900 zlotych za 8 godzinny rejs statkiem. Chocby mial to byc rejs wsrod samych norweskich fiordow z punktem kulminacyjnym w slynnym Geirangerfjord wpisanym na liste UNESCO jako jedno z najpiekniejszych miejsc na Ziemi.ltspangtPierwsze zaskoczenie to rozmiar promu. Spodziewalismy sie malego statku wielkosci </description>
                    <link>http://www.travelblog.org/Europe/Norway/Western-Norway/Alesund/blog-783416.html</link>
                </item><item>
                    <title>W kapciach do Norwegii.</title>
                    <description>Dzis da sie poleciec za grosze w kazde miejsce w Europie. Jesli sie da to dlaczego z tej mozliwosci nie skorzystac Jednak w jakiej kolejnosci Uzylismy najprostszego schemtu. Zaczelismy od litery A jak Alesund.Wegierskie linie lotnicze z uslug ktorych korzystamy najczesciej wprowadzily dosc powazne ograniczenia jesli chodzi o wymiary bagazu jaki mozna wniesc na poklad samolotu bez dodatkowych</description>
                    <link>http://www.travelblog.org/Europe/Norway/Western-Norway/Alesund/blog-783284.html</link>
                </item><item>
                    <title>Home sweet home czyli Basia podsumowuje wyjazd.</title>
                    <description>Home sweet home 5 rano... buraczki i inne warzywa wesoo podskakuj we wrztku szykujc si na 1 polsk kolacje... Moje poczucie czasu fikno kozioka i nie wiem czy to pora aby jeszcze spa czy ju powinnam szykowa si do obiaduPewnie ju zauwaylicie ze zmieni si narrator Nie martwcie si to pierwszy i ostatni raz Wojtka poczucie obowizku i zapewne ch nadrob</description>
                    <link>http://www.travelblog.org/Europe/Poland/Pomerania/Gdansk/blog-697479.html</link>
                </item><item>
                    <title>Dzien 12 i 13. Back to Singapore.</title>
                    <description>Wyspa jakby zagniewana tym ze ju wyjezdzamy pozegnala nas deszczem. Mielismy zamiar wczorajszy dzien spedzic na snorklingu podziwiajac najladniejszy kawalek rafy w okolicy. Niestety pogoda bya zupelnie nie rownikowa. Caly dzien rowno lalo. Nie jak z cebra typowo dla tutejszej strefy. Po prostu do mocno nie ulewnie caly dzien z nieba lala si woda. Nie byy to warunki stworzone do p</description>
                    <link>http://www.travelblog.org/Asia/Singapore/Chinatown/blog-696490.html</link>
                </item><item>
                    <title>Dzien 10 i 11. Po prostu Tioman.</title>
                    <description>Po prostu bo zeby poczuc ta specyficzna wyspe trzeba sie na niej znalezc.Wczoraj po przebiciu sie przez tlum weekendowych turystow ktorych chmara zdazala pierwszym promem z Mersing na Tioman dotarlismy tu szczesliwie ok 10.00. Kolejnosc wrazen jakie odczulismy byl typowa dla tych po przybyciu do kazdego z nowych miejsc tutaj. Najpierw zdumienie bo niestety mieszkajacy tu azjaci po wzgledem db</description>
                    <link>http://www.travelblog.org/Asia/Malaysia/Johor/blog-695726.html</link>
                </item><item>
                    <title>Dzien 9. Kawa w sloiku przy plazowym smietniku .</title>
                    <description>Free WiFi jest tu nawet w takiej dziurze jak male portowe Mersing. Nasz kraj powinien duo nadrobic w tej dziedzinie. Azja wyprzedza nas o co najmniej krok. Dzieki temu moge cos dzi znowu nastukac i dostarczyc lektury dziesiatkom oczu spragnionych wrazen z naszej podrozy . Ok just kidding. To tylko dla Ciebie mamusiu.  Malezja jest krajem razacych kontrastow. Miejsca sumiennie wysprzatane i</description>
                    <link>http://www.travelblog.org/Asia/Malaysia/Johor/Mersing/blog-695305.html</link>
                </item><item>
                    <title>Dzien 8. Dzien Kobiet  w Kuala Lumpur.</title>
                    <description>Ktorego sie tutaj oczywiscie nie obchodzi. Zona natomiast zostala zabrana do ulubionego Starbucks Coffee z okazji swojego swieta. Ale to popoludniu.Ranek rozpoczlismy od kolejnej podrozy serpentynami tym razem w dol powrotnej drogi do Kuala Lumpur. Autobus spoznil sie pol godziny wiec wymeczona tym faktem Basia zapadla podczas ich pokonywania w na tyle gleboki sen ze koloryt jej twarzy pozostal</description>
                    <link>http://www.travelblog.org/Asia/Malaysia/Wilayah-Persekutuan/Kuala-Lumpur/China-Town/blog-694958.html</link>
                </item><item>
                    <title>Dzien 7. Polmetek.</title>
                    <description>W Tanah Rata trzeba miec szczescie aby trafic na pogode. Zazwyczaj pol dnia tutaj pada drugie pol jest pogodne. Postanowilismy zaryzykowac i sprobowac wstrzelic sie dzis w ta lepsza polowe. Na szczescie sie udalo.Wraz z para przesymatycznych anglikow para szwedow oraz trojka niemcow udalismy sie na Adventure No.1 czyli zaplanowana na 5 godzin przejazdzke Land Roverem po okolicznych atrakcjach ge</description>
                    <link>http://www.travelblog.org/Asia/Malaysia/Pahang/Cameron-Highlands/Tanah-Rata-/blog-694612.html</link>
                </item><item>
                    <title>Dzien 6. Jestesmy na wczasach w tych goralskich lasach.</title>
                    <description>Ale sie nie opalamy. Rano bez wiekszych problemow wyruszylismy z Kuala Lumpur autobusem klasy tym razem na prawde deluxe. Tutejsze wycieczkowce sa szerokosci naszych ale przystosowane do pokonywania dlugich dystansow. 3 siedzenia w rzedzie rokladane do pozycji prawie poziomej o klimie nie wspominam bo to rzecz normalna tutaj tak jak to ze wychladzaja nia wnetrze do dosc niskich temperatur </description>
                    <link>http://www.travelblog.org/Asia/blog-694311.html</link>
                </item><item>
                    <title>Dzien 5 czyli ''lizal nas ptak''</title>
                    <description>Dzis w zasadzie poza tym ze dalismy sie polizac malezyjskiemu ptakowi nic ciekawego sie nie dzialo.Rano wybralismy sie kupic bilety na autobus na jutrzejszy dzien. Potem mielismy dojsc 3939z klapka3939 do Botanic Gardens w Kuala Lumpur. Po drodze pare razy sie zgubilismy tzn pomylilismy droge i kierunki w miescie w ktorym jeszcze wciaz wiele ulic sie nam wydaje podobne. W zwiazku z</description>
                    <link>http://www.travelblog.org/Asia/blog-693992.html</link>
                </item><item>
                    <title>Dzien   4 czyli  wsiasc do pociagu ''bylejakiego''</title>
                    <description>Ok nie bedziem narzekac na brud bo mozna do niego przywyknac. Nawet takie czysciochy jak my. Ale dalismy sie naciac i przed tym ostrzec innych mozemy. Nocny pociag z Woodlands w Singapurze do KualaLumpur nie jest wart ceny jakiej rzadaja za niego w KTMB czyli tutejszych kolejach gdy bilet kupuje sie w Singapurze lub za posrednictwem ich strony a podroz rozpoczyna sie takze w Singapurze. Wyobrazc</description>
                    <link>http://www.travelblog.org/Asia/blog-693529.html</link>
                </item><item>
                    <title>Dzien 3 czyli od okulisty do  pianisty</title>
                    <description>Sobotni poranek rozpoczelismy od ponownej proby zdjecia jednej z soczewek kontaktowych z oka Basi ktra poprzedniego dnia dala rade pozbyc si tylko lewej. Po paru kolejnych probach sciagniecia jej za pomoca kolejno palcow wody ze sluchawki prysznicowej 3939Dziubku nie wejde do wanny bo ju si mylam i wytarlam3939 patyczkow kosmetycznych i doprowadzeniu oka zony do sta</description>
                    <link>http://www.travelblog.org/Asia/blog-693473.html</link>
                </item><item>
                    <title>Day 2 czyli kawa na Sentozie i czystosc bijaca po oczach </title>
                    <description>Na poczatek przepraszam ze nie korzystam z polskiej czcionki ale nasz komputer doklada mi pol godziny na robote przy korekcie tekstu a zrobilo sie juz pozno i jutro tez wstac trzeba . Dzien drugi uswiadomil nam ze Geylang w ktorym przypadkowo jak po raz kolejny podkreslam  wyladowalismy jest chyba jedna z najgorszych dzielni Singapuru. Reszta miasta z Chinatown Sentoza i CentrumBizneso</description>
                    <link>http://www.travelblog.org/Asia/Singapore/blog-693080.html</link>
                </item><item>
                    <title>In the middle of red light district czyli jak  dotarlismy do Singapuru </title>
                    <description>No to jestemy w Singapurze. Basia zmczon i troch sfrustrowana zasypia a ja mam chwile aby napisa jak przebiega podro Dlaczego sfrustrowana Zaraz do tego dojd Zacznijmy od lotu. Lufthansie naprawd nie mona nic zarzuci. Pierwsza cz lotu odbylimy maym samolocikiem do Monachium. Samolocikiem tez Lufthansy oczywicie Tam w najwikszym porcie lotniczym jaki widziaem </description>
                    <link>http://www.travelblog.org/Asia/Singapore/blog-692748.html</link>
                </item><item>
                    <title>Jutro odlot.</title>
                    <description>Nikogo kto nas zna nie zdziwi chyba fakt e ju od 4 dni jestesmy spakowani . Tak. Plecaki stoj i czekaj a my ju wiemy e zmiecimy w nich cay dobotek.    Plan mwi e odlecie z Gdaska do Monachium powinnismy jutro 16.45. Z tamtd parenacie godzin lotu i jestemy w Singapurze.  Na Singapur mamy 3 dni i 2 noce. By moe potem lad po nas si urwie bo tylko tam jeste</description>
                    <link>http://www.travelblog.org/Europe/Poland/Pomerania/Gdansk/blog-691814.html</link>
                </item><item>
                    <title>Basia i Wojtek sami w Azji czyli wielka draka w chiskiej dzielnicy II.</title>
                    <description>29 lutego ruszamy w nasz pierwsz podr spontaniczn. Zapraszamy wszystkich do ledzenia naszych losw na blogu. Bdziemy updatowac tak czsto jak si da .</description>
                    <link>http://www.travelblog.org/Asia/Singapore/Geylang/blog-691048.html</link>
                </item></channel></rss>