Musze przyznac, ze mam tu troche szczescia. Zostalam zaproszona na kolacje do domu argentynskiej rodziny na przedmiesciach Buenos. Wedlug standardow europejskich, zyja bardzo biednie, ale w porowniu z domostwami w BA, to dosc normalny poziom. Swietnie sie z nimi bawilam. Ludzie mieszkajacy tu, mimo ze biedni, wygladaja na bardziej radosnych niz Ci, ktorych spotykam w finansowych dzielnicach Londynu. Maja mniej problemow, wiecej czasu, wiecej dzieci, wiecej energii na okazywanie sobie uczuc na wzajem. Tworza silna wspolnote wewnatrz ktorej ludzie sobie pomagaja. Bardzo mi odpowiada ich filoz
[View Full Entry]